Przyszedł właśnie klient, miły pan w średnim wieku. Chce zrobić tłumaczenie - jednak propozycja jest taka, żeby nie tłumaczyć mu tekstu. Wystarczy, jeśli wypiszę na kartce, jaka litera po polsku odpowiada jakiej literze po niemiecku. Zdumienie tłumacza, próba wyjaśnienia nieporozumienia. Pan nie rozumie, czemu nie chcę pomóc - wszak ogłaszamy się, że wszystko jest możliwe... Klient niecierpliwi się coraz bardziej, ja próbuję wyjaśnić absurd sytuacji. 

No cóż - czasem nie tylko tłumaczymy... Czasem tłumaczymy, JAK tłumaczymy.

Kurtyna.