Trochę uśmiechu

Przed weekendem podrzucamy trochę uśmiechu.

Oto przykłady, że jeszcze przez długi czas przedstawiciele naszego zawodu będą mieli co robić. Przy takiej konkurencji :) 

Tłumaczenia z języka angielskiego:

Never Ending Story = Bardzo Długie Zasłony

Don`t make a village = nie rób wiochy

He was in Warsaw = był, wojnę widział

I tower you = wierzę Ci

Don`t tear yourself = nie drzyj się

I`ll animal it to you = zwierzę Ci się

Thank you from the mountain = dziękuję z góry

I feel a train to you = czuję do Ciebie pociąg

To go out on people = wyjść na ludzi

Without small garden = bez ogródek

Village killed by desks = wioska zabita dechami

Universal Pregnancy Law = Prawo powszechnego ciążenia

I see in boat = Widzew Łódź

Brain the fire = zapalenie opon mózgowych.

Znaki, słowa, strony i jak to ogarnąć

Tradycyjnie zdarza się, że wynikają różne nieporozumienia związane z liczeniem znaków za tłumaczenia uwierzytelnione, czyli "przysięgłe".

Wyjaśniamy w takim razie.

Tłumaczenia przysięgłe i ich kalkulacja opierają się o przepisy rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 24.01.2005 r.

I tak zgodnie § 8.1: "Przy obliczaniu wynagrodzenia za stronę uważa się 25 wierszy, a za wiersz - 45 znaków. Za znak uważa się wszystkie widoczne znaki drukarskie, w szczególności litery, znaki przestankowe, znaki przeniesienia oraz uzasadnione budową zdania przerwy między nimi. Stronę rozpoczętą liczy się jako całą.

2. W razie tłumaczenia sporządzonego w innym układzie maszynopisu lub wydruku komputerowego niż 25 wierszy po 45 znaków na stronę, za stronę tłumaczenia przyjmuje się 1.125 znaków."

Mówiąc jaśniej, kalkulację sporządza tłumacz z gotowego tekstu tłumaczenia (a nie tekstu wyjściowego, przyniesionego / dostarczonego przez klienta). Stąd częste nieporozumienia i niejasności, i sytuacje, gdy klient nie rozumie, że "przyniósł jedną stronę tekstu, a odbiera dwie" (lub czasami trzy - jeśli np. oryginał pisany jest drobnym drukiem).

W tłumaczeniu tłumacz opisuje wszystkie pieczęcie, podpisy, przypiski itd., tak więc tekstu zwykle jest "więcej" niż w wyjściowym dokumencie. Wszystkie te opisy zaliczają się do kalkulacji tekstu wynikowego, za który klient płaci.

Rozporządzenie reguluje, że "każda strona rozpoczęta liczona jest za całą". Sugeruje więc, że jeśli wynikowe tłumaczenie zawiera np. 1 stronę i 2 wersy wychodzące na drugą stronę, należy liczyć 2 strony. Oczywiście w praktyce, choćby z racji poczucia przyzwoitości, żaden z naszych tłumaczy nie nabija w ten sposób kalkulacji. Jeśli jednak mamy wynikowego tekstu np. 2,5 strony, liczymy 3 strony tłumaczenia. 

Mam nadzieję, że rozwiewa to wszelkie wątpliwości w tej kwestii.

Z cyklu "Z życia tłumacza"...

Przyszedł właśnie klient, miły pan w średnim wieku. Chce zrobić tłumaczenie - jednak propozycja jest taka, żeby nie tłumaczyć mu tekstu. Wystarczy, jeśli wypiszę na kartce, jaka litera po polsku odpowiada jakiej literze po niemiecku. Zdumienie tłumacza, próba wyjaśnienia nieporozumienia. Pan nie rozumie, czemu nie chcę pomóc - wszak ogłaszamy się, że wszystko jest możliwe... Klient niecierpliwi się coraz bardziej, ja próbuję wyjaśnić absurd sytuacji. 

No cóż - czasem nie tylko tłumaczymy... Czasem tłumaczymy, JAK tłumaczymy.

Kurtyna.

Rozwijamy się :)

Znajdują nas i są nam wierni nie tylko ci Klienci, którzy w google wpisują: tłumaczenia Włocławek, Włocławek tłumaczenia, biuro tłumaczeń Włocławek... 

Wkrótce będzie nas można odwiedzić w nowej placówce, to dla tych, którzy wpisują: tłumaczenia Warszawa ;)

Niebawem nowe wyzwania... 

Znaki czasu

Ciekawa sprawa... Przez te wszystkie lata istnienia moglibyśmy sporządzić ciekawą analizę typu "Kierunki rozwoju kraju i analiza społeczna na podstawie przepływu dokumentów". Rodzaj zlecanych tłumaczeń, przepływ zleceń dużo opowiada o tym, co dzieje się dookoła.

Od wielu lat sporym kawałkiem na torcie są np. zlecenia dokumentów samochodowych. Pasjonujący jest przegląd roczników, marek, struktura, trendy... Materiał dla ministerstwa infrastruktury, które kilka już razy co parę lat "grzebie" w temacie, a to kiedyś w cle, potem w akcyzie... I materiał dla socjologa, o tym, że "Polak potrafi". 

Wyjeżdżamy na emigrację, zabieramy ze sobą dokumenty całej rodziny, wszystkie tłumaczone. Toż to dopiero jest smakowita obserwacja: kto, dokąd, z jakim wykształceniem, z jakimi dziećmi... Klienci bywają najczęściej wierni, a więc potem - cały obraz tego, jak im się z czasem ta emigracja układa, jak rodzą się nowe dzieci, już "Anglicy", "Niemcy", "Holendrzy", a czasem - no cóż, jak się rozpadają związki, nie wytrzymując wyzwań nowego życia i przesadzania z korzeniami.

I niech ktoś powie, że praca tłumacza jest nudna!